podrywaczka i... ŻONATY JEBAKA




Na nasze ogłoszenie niespodziewanie odpowiedział gość, który - już po głosie można było poznać - miał ogromną ochotę by zakutasić! Użalił nam się niemal do płaczu, że nie pomaga już ani walenie gruchy, ani wkładanie pytonga między żeberka od kaloryfera, ani też poszukiwanie w pobliskiej hucie szkła odpowiedniej butelki, by zapakować tam swojego frędzla. Ostatnio Żonaty Jebaka, jak go później nazwaliśmy, próbował nawet sił w uciśnięciu pyty w imadle, lecz wajcha od zaciskania się złamała, więc zrozpaczony zadzwonił do nas. Szczerz powiedziawszy urzekła nas jego historia, kiedy opowiedział jak to żona go bije już dobre parę lat, więc na podejście do niej od tylca absolunie jest niemożliwe. Jebaka pracuje na codzień jako malarz, tynkarz, akrobata, spawacz podwodnych konstrukcji drewnianych. Jego bardzo bujne życie zupełnie nie odzwierciedla tego, jakim Jebaka jest na codzień. Z pozoru spokojny, nieśmiały, zawsze się rumieni. Jednak gdy ktokolwiek położy mu rękę na rozporku, niemal po chwili na jego spodniach robi się kilkunastocentymetrowy namiot, a jeśli przyjdzie co do czego to jeździ pannę jak młody królik. Jebaka podjechał pod naszą hacjendę wraz ze swoją miłością zostawiając ich w samochodzie, samemu udając się na nasze pięterko. Tutaj przywitaliśmy jebakę z otwartymi ramionami. Jedne co nas zaskoczyło to to, że przyniósł ze sobą wycieraczkę spod drzwi sąsiadki Heli, oraz stare zardzewiałe żelazko. Bał się biedny, że żona znów go skarci za niewyprasowane spodnie, czy też za niewytarte o wycierazckę buty. Także chłopak się ubezpieczył na wszelki wypadek. Szybka szklanka coli nie powaliła go jednak z nóg, a wręcz przeciwnie - pyta jebaki zgodnie z zapowiedzią utworzyła niewielki namiot, pod który mogły się zmieścić jedynie usta podrywaczki. Zaskoczeniem jednak okazały się bokserki, które zaprezentował nam ten umięśniony ruchacz. Zapowiedział się wcześniej, iż pojawi się w stringach, jednak te tuż przed wyjazdem z domu musiał oddać rozwścieczonej żonie. Akcja się rozpoczęła - wszyscy liczyliśmy na szybki wytrysk jebaki na oko podrywaczki, jednak kopulacja trwała niemal w nieskończoność, a z podrywaczki wylewały się ostatnie soki podniecenia. Finalnie Jebaka, jak na jebaka przystało spuścił się w oczodół udowadniając, iż należy mu się palma pierwszeństwa w konkursie, który przeprowadziliśmy... cóż... czekał na nas jeszcze jeden zawodnik, który być może przebije wszystkich pozostałych kontrkandydatów jakimś niedozwolonym ciosem poniżej pasa... ale o tym już wkrótce.
© 2002-2024 TOMcki Team