podrywaczka i... DIAMOND




Stary kumpel z dzielni - Diamond - wrócił właśnie z anglosaskich wojaży, a fakt że kieszenie jego pafnucych spodni wypełnione były niezliczonymi ilościami kapuchy, spowodował iż okoliczne menty zaczęły się kręcić wokół niego i jego samochodu. Niezbyt długo myśląc Diamond drapiąc się po jajach podczas przeglądania gazet z pomysłami na własny biznes - zdecydował się wreszcie na otwarcie własnego warsztatu samochodowego. Tym samym ubiegł nieco swoich znajomych, którzy namawiali go na inwestycję w plantację dyni, kupno traktora Bielarus, czy też włożenie pieniędzy na nieoprocentowane konto Szkolnej Kasy Oszczędności. Odwiedziłem zatem starego kumpla z flaszeczką janka 3 sobieskiego. Ten uwalony po uszy w smarze, syfie i wąglikach stary zbereźnik kuł właśnie ściankę w kanale wielkiego garażu, który właśnie wykupił i starał się dostosować do warsztatowych warunków. Silne uderzenia młota i przecinaka przerywane były siarczystymi bluzgami i drapaniem się po jajcach. Po rozpracowaniu 0,7l kumpel Diamond przyznał się, że od momentu powrotu do kraju pyta mu nie opada gdy widzi polskie fajne dupencje. A że nie dmuchał ostatnimi czasy żadnej dupci, toteż na myśl ostatnio coraz częściej mu przychodzi samozadowolenie. Ależ ile czasu można walić konia, skoro wokół krąży tyle zacnych dupek. Kiedy wypowiadał jeszcze ostatnie wyrazy zdania - do naszej kanciapy weszła jakaś klientka, kręcąc dupcią podeszła do Diamonda minąwszy mnie bez powitania. Gdy spojrzała mu w tą zarośniętą i brudną mordę, z której świeciły się jedynie oczy i zęby, odrzekła - trzymając w rękach deskę, iż pragnęłaby sobie tą deskę nieco przyciąć. Niewiele kombinując Diamond zaprosił śliczną klientkę do kanału w którym dokonywał ostatnich pociągnięć młotem. Seksownie wyglądająca lachociągara weszła nie podejrzewając niczego do środka, gdzie rzucił się na nią z jęzorem nasz głównych bohater. Chędożyć się zachciało widocznie obojgu, gdyż w mgnieniu oka przenieśli się pięterko wyżej na kocyk, który kilka dni wcześniej Diamond wyciągnął ze swojego fajnasiarskiego Wartburga, którego sprzedał po powrocie do ojczyzny. Posuwisto zwrotne ruchy, które odbyły się bez naoliwioania spowodował zachyt i zadośćuczynienie pragnień obojga. Piękny strzał w oko szybko zniknnął z oka sympatycznej dupeczki, a w międzyczasie Diamond przyciął obiecaną deseczkę do odpowiedniej długości... .
© 2002-2017 TOMcki Team